„Szła dzieweczka do laseczka a my odwiedziliśmy niemiecki Trier”

 

15 marca br., wczesnym rankiem silna grupa 16 osób (13 uczniów i 3 nauczycieli) z leśnickiego SOSW wyjechała w długą, tysiąckilometrową podróż do niemieckiego Trieru.

Był to czwarty już wyjazd z realizowanego przez SOSW w Leśnicy programu „Comenius” pod hasłem – „Budujemy nasz dom Europę”. Wyjazd był poprzedzony ciężką pracą nad inscenizacją, w której zawarte były reminiscencje poprzednich spotkań, a także cele i założenia projektu.

W dniu wyjazdu zaskoczyła nas wręcz antarktyczna pogoda, która wraz z pokonywanymi przez nas kilometrami zmieniała się na lepsze aby u celu powitać nas prawie wiosennie.

Trier to najstarsze miasto w Niemczech, którego początki sięgają czasów romańskich. Liczy 140 tys. mieszkańców i jest największym „zagłębiem winiarskim” w  kraju. Piękno tego miasta zaparło nam dech w piersiach. Miasto otoczone jest wzgórzami porośniętymi winoroślą, a między tymi wzgórzami wije się rzeka Mozela.

Przepiękny rynek i jego okolice poznaliśmy biorąc udział w happeningu, wędrując (14 km), zwiedzając, odnajdując zabytki zaznaczone na mapie i przenosząc je na płótno jako abstrakcyjne obrazy. A wszystko to dzięki gospodarzom spotkania – nauczycielom i uczniom ze szkoły w Schweich, naszych partnerów w projekcie.

Zwiedziliśmy amfiteatr z czasów rzymskich, w którym przed wiekami odbywały się walki gladiatorów, najstarszą bazylikę w Niemczech, ruiny cesarskich łaźni. Podziwialiśmy pomniki, parki i architekturę miasta. Braliśmy czynny udział w inscenizacji o obronie miasta przed wrogiem, w świetnie zachowanej budowli z czasów rzymskich „Porta Nigra”, czyli „Czarna Brama”, która wraz z częścią murów obronnych chroniła miasto przed inwazją z zewnątrz.

            Drugiego dnia odwiedziliśmy szkołę w Schweich, gdzie wzięliśmy udział w lekcjach. Poczęstowano nas też obiadem, a później mieliśmy czas na zwiedzanie szkoły i szaleństwo na placu zabaw. Niezapomnianym przeżyciem był rejs statkiem po Mozeli. Dopisała słoneczna pogoda, więc mogliśmy z odkrytego pokładu statku podziwiać winnice na wzgórzach, bajkowe domki „przyrośnięte” do skał i zakola rzeki. Wieczorem przyszedł czas na prezentację naszych programów. Wszystkie szkoły świetnie się przygotowały, a nasza inscenizacja wzbudziła aplauz publiczności, gdyż była i wesoła i wzruszająca. Piosenka „Szła dzieweczka do laseczka” stała się największym przebojem naszych „ comeniusowych” spotkań; śpiewają ją i Czesi i Niemcy a najgłośniej Belgowie.

            Ostatniego dnia naszego pobytu poszliśmy na bardzo ważne spotkanie do pięknego zamku, który okazał się siedzibą władz miasta, gdzie spotkaliśmy się z prezydentem Trieru, a ponieważ miał urodziny, więc odśpiewaliśmy mu polskie „Sto lat”. Odwiedziliśmy także bardzo, bardzo stare piwnice, w których w ogromnych beczkach dojrzewa wino. W blasku świec i niesamowitej scenerii podziemnych lochów degustowaliśmy słodki i kwaśny sok winogronowy – półprodukt winny.„Niebo w gębie” poczuliśmy w prawdziwej niemieckiej restauracji „Anker”, jedząc niemieckiego sznycla z sałatą i międzynarodowe frytki.

Wieczorem gospodarze spotkania zaprosili nas do dyskoteki; tańcom i swawolom nie było końca.

W czasie naszego pobytu w Trier dużo zobaczyliśmy, a jeszcze więcej się nauczyliśmy od kolegów z innych krajów. Wspólnie mieszkaliśmy w schronisku młodzieżowym, jedliśmy śniadania w formie „szwedzkiego stołu”, bawiliśmy się, zwiedzaliśmy miasto i przygotowywaliśmy się do finału, który nastąpi w maju w belgijskim Elsenborn. Nasz „Europejski Dom” jest już prawie gotowy; cieszy nas to, ale jest to radość przez łzy, gdyż wiemy, że ukończenie budowy wiąże się z rozstaniem. Być może nigdy już nie zobaczymy się w takim gronie, ale póki co przed nami jeszcze spotkanie w Belgii i bardzo duuużo pracy!!!

Ewa Przybyłek-Prus